Kontynuujemy nasz cykl wywiadów na temat Partnerstwa Wschodniego, tym razem przyglądając się sytuacji na Białorusi. Białoruś znalazła się w centrum uwagi mediów międzynarodowych latem ubiegłego roku, po wyborach prezydenckich. Teraz robimy krok wstecz, aby z pomocą naszych rozmówczyń – dwóch absolwentek Kolegium Europejskiego – lepiej zrozumieć miejsce Białorusi wśród krajów PW, a przede wszystkim wewnętrzną dynamikę polityczną.

Bardzo dziękuję, Katsiaryno i E.M. [1], że zgodziłyście się udzielić nam wywiadu na temat sytuacji w Waszym kraju oraz jego relacji z Unią Europejską.

Partnerstwo Wschodnie (PW) zostało zainicjowane jedenaście lat temu. Stosunki Unii Europejskiej (UE) z Białorusią są jednak wciąż stosunkowo słabe w porównaniu z innymi krajami PW. Jak zmieniły się stosunki UE-Białoruś od 2009 roku? I jakie są Waszym zdaniem najbardziej namacalne korzyści z członkostwa Białorusi w Partnerstwie Wschodnim?

Katsiaryna Lozka [2]: Biorąc pod uwagę złożoną sytuację polityczną w kraju, współpraca między Białorusią a UE pozostawała napięta i ograniczona w porównaniu z innymi członkami PW. Od czasu, gdy Białoruś popadła w autorytaryzm w połowie lat 90., stosunki UE-Białoruś były naznaczone problemami. Po niedemokratycznych wydarzeniach w tym kraju, UE zdecydowała się zawiesić ratyfikację umowy o partnerstwie i współpracy. Białoruś nie została również de facto włączona do europejskiej polityki sąsiedztwa zapoczątkowanej w 2004 r., ponieważ nigdy nie uzgodniono żadnego planu działania, stanowiącego podstawę tej polityki. W rzeczywistości stosunki między tymi dwoma podmiotami nadal reguluje Umowa o handlu i współpracy z 1989 r. zawarta przez Wspólnoty Europejskie [3] ze Związkiem Radzieckim. W związku z tym udział Białorusi w PW nie był oczywisty i istniały wątpliwości, czy w ogóle będzie ona członkiem tej inicjatywy. Jednak dość neutralne stanowisko Białorusi wobec wydarzeń w Gruzji w 2008 roku pozwoliło jej dołączyć do „klubu”.

Niemniej jednak, mimo formalnego włączenia do PW, Białoruś pozostaje w tyle za innymi członkami pod względem zakresu współpracy, projektów i ogólnego postępu. PW obejmuje zarówno dwustronne, jak i wielostronne formy współpracy. Jednak współpraca między UE a Białorusią odbywa się wyłącznie w formacie wielostronnym, a kontakty wysokich urzędników UE z białoruskim reżimem pozostają ograniczone. Pod względem współpracy gospodarczej, UE również odniosła ograniczony sukces w stosunkach z Białorusią. W odpowiedzi na zaginięcia polityczne [4] i łamanie międzynarodowych standardów wyborczych UE nałożyła w 2004 roku sankcje na białoruskich urzędników. Zostały one zniesione w 2016 roku (i odnowione w zeszłym roku – 2020). Ponadto w 2007 roku z powodu łamania praw pracowniczych Białoruś została wycofana z Ogólnego Systemu Preferencji Celnych (Generalised Scheme of Preferences, GSP). Skuteczność takiej presji ekonomicznej jest jednak marginalna, gdyż UE nie ma znaczącego wpływu ekonomicznego na ten kraj (w przeciwieństwie do np. w Mołdawii): będąc drugim co do wielkości partnerem handlowym Białorusi, UE i jej państwa członkowskie odpowiadają za mniej niż 20% obrotów w handlu zagranicznym tego kraju (w porównaniu z prawie 50% udziałem Rosji).

Istotna zmiana w relacjach UE-Białoruś nastąpiła na tle kryzysu ukraińskiego. Od 2013 roku kontakty znacznie się zintensyfikowały. Do ubiegłego roku Białoruś była gospodarzem rozmów pokojowych w ramach Formatu Normandzkiego. W 2017 roku Białoruś była gospodarzem letniej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE, kraj odwiedzili politycy państw członkowskich OBWE. W listopadzie 2019 roku prezydent Łukaszenka odwiedził Wiedeń, podobno była to jego pierwsza oficjalna wizyta w Europie od 23 lat. W 2020 roku UE i Białoruś ostatecznie podpisały umowę o ułatwieniach wizowych, która weszła w życie w lipcu 2020 roku. Mimo to, postępy te nie miały żadnego wpływu na białoruskie środowisko polityczne. Jednak, jak mogliśmy się przekonać w zeszłym roku, takie przedkładanie stabilności nad demokrację jest dość krótkowzrocznym podejściem o dalekosiężnych konsekwencjach.

Mimo to, członkostwo w PW przyniosło pewne pozytywne, namacalne efekty, zwłaszcza w ramach platformy „Mobilność i kontakty międzyludzkie”. Przykładowo, z programu Erasmus+ skorzystało ponad 3 tys. białoruskich studentów. Ponadto białoruskie społeczeństwo obywatelskie było reprezentowane na Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego, co jest ważnym osiągnięciem, biorąc pod uwagę jego słabą pozycję. Niemniej jednak sytuacja polityczna na Białorusi stale stanowi przeszkodę w realizacji wszelkich oddolnych inicjatyw.

E.M.: Wybory prezydenckie w 2010 roku spowodowały nałożenie sankcji UE na Białoruś, a ich zniesienie i poprawa relacji dwustronnych zajęły dużo czasu. Można powiedzieć, że przed wyborami w 2020 roku stosunki UE-Białoruś uległy pewnej poprawie, zakończyły się m.in. negocjacje w sprawie ułatwień wizowych i umów o readmisji. Podczas kryzysu ukraińskiego Białoruś była postrzegana przez UE jako ważny mediator w sprawach bezpieczeństwa. Jednak rząd białoruski wyraźnie zniweczył wcześniejsze wysiłki i osiągnięcia. Obecnie UE pracuje nad kolejnymi sposobami budowania relacji z Białorusią wspólnie z demokratyczną opozycją.

Jeśli chodzi o PW, to zawsze było ono bardzo ważne dla Białorusi i jej obywateli. Nawet jeśli widoczność niektórych projektów mogłaby być lepsza, to dzięki członkostwu w PW udało się wzmocnić współpracę gospodarczą, kulturalną, edukacyjną i w innych obszarach współpracy regionalnej. Partnerstwo łączy kraje, które mogą mieć różne ambicje wobec UE. Ważne jest jednak to, że dzięki temu partnerstwu Białoruś ma szansę być częścią projektów i programów unijnych, a także mieć szerszą sieć współpracy regionalnej.

1 lipca 2020 r. weszły w życie umowy UE-Białoruś o ułatwieniach wizowych i readmisji. Jak duża jest to korzyść dla Białorusinów?

E.M.: Ta poprawa była znacząca, zwłaszcza po tylu latach negocjacji. Jednak z powodu COVID-19 ułatwienia wizowe z UE nie były w praktyce realizowane. A obecny kryzys polityczny na Białorusi może negatywnie wpłynąć na tę umowę. Mimo to UE stara się wspierać obywateli Białorusi, a reżim wizowy jest jednym z najważniejszych aspektów realnej pomocy dla zwykłych obywateli i korzyści płynących z ram Partnerstwa Wschodniego. Poszczególne państwa członkowskie UE, takie jak Polska i Litwa, stosują obecnie własne ułatwienia wizowe w kontekście trwającego kryzysu politycznego. Inicjatywa ta powinna być wspierana przez inne państwa członkowskie.

Obecne wytyczne dla stosunków UE-Białoruś zawarte są w konkluzjach Rady UE z 12 października 2020 roku. W konkluzjach tych UE postanowiła „zmniejszyć skalę współpracy dwustronnej z władzami Białorusi na szczeblu centralnym, zwiększyć wsparcie dla narodu białoruskiego i społeczeństwa obywatelskiego”.

Jak oceniacie obecne wsparcie Unii dla Białorusinów?

K.L.: Jak już wspominałam, UE ma ograniczony wpływ na białoruskie władze. Ponadto, w obliczu kryzysu w 2020 roku, UE przyjęła raczej ostrożne podejście ze względu na Kreml, gdyż jest świadoma, że jakiekolwiek symboliczne lub polityczne wsparcie dla białoruskiego ruchu prodemokratycznego mogłoby wywołać oskarżenia o mieszanie się w sprawy wewnętrzne. Reżim białoruski i Kreml wielokrotnie dawały temu wyraz.

Mimo to UE wsparła białoruskie społeczeństwo na kilka sposobów. Po pierwsze, w sposób moralny lub etyczny, czyli wyrażając solidarności z narodem białoruskim. Takie wsparcie nie należy lekceważyć, ponieważ sygnalizuje ono Białorusinom, że nie są sami. Wsparcie to obejmuje wyrazy poparcia narodu białoruskiego ze strony urzędników UE, regularne akcje w solidarności z Białorusią w całej Europie itp.

Po drugie, UE i jej państwa członkowskie nadal udzielają wsparcia prześladowanej opozycji i osobom potrzebującym pomocy humanitarnej poprzez przyznawanie wiz i azylu. Sąsiadujące z Białorusią Polska i Litwa wyróżniają się pod tym względem. Innym przykładem jest Republika Czeska, która przyjęła na leczenie kilku Białorusinów, którzy padli ofiarą brutalności policji. Są to jednak inicjatywy realizowane na szczeblu krajowym, a nie w ramach UE.

Po trzecie, UE pomagała Białorusinom w czasie pandemii. Dostosowała swoją strategię w tym zakresie, przekierowując pakiet finansowy w wysokości 53 mln euro przeznaczony dla rządu do białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego. Poza tym wsparcie w postaci zakupu i dostawy sprzętu medycznego do białoruskich szpitali odbywa się również w ramach współpracy transgranicznej Ukraina-Polska-Białoruś. Jest to ważny element z uwagi na lekceważący stosunek białoruskiego reżimu do pandemii, a nawet jej celowego rozprzestrzeniania w ośrodkach detencyjnych. Wreszcie, w zeszłym roku UE poparła polską inicjatywę „Planu Marshalla dla Białorusi”, pakietu pomocy finansowej dla demokratycznej Białorusi.

Są to kluczowe elementy unijnego wsparcia dla narodu białoruskiego. Niemniej jednak, znalezienie właściwej odpowiedzi na brutalne działania białoruskiego reżimu bez negatywnego wpływu na ludność Białorusi pozostaje wyzwaniem.


Białoruski protest © Nadzeja Buzhan, Nasha Niva

Jak wyglądały dyskusje nad unijnymi sankcjami przeciwko Białorusi w Parlamencie Europejskim, Radzie UE i Radzie Europejskiej?

E.M.: Wydaje mi się, że Parlament Europejski był najbardziej aktywny w debacie na temat sytuacji na Białorusi. Nie jest to zaskakujące, ponieważ inne instytucje podejmują bardziej techniczne decyzje, a debaty są mniej komentowane w mediach. Niektórzy europosłowie wykazywali duże zainteresowanie Białorusią i wzywali do zwiększenia pomocy UE dla białoruskich obywateli i demokratycznej opozycji oraz do ograniczenia współpracy z obecnymi władzami. Jeśli chodzi o wprowadzenie sankcji przeciwko Białorusi, instytucje UE mocno je popierały i osiągnęły konsensus.

Przyjęcie sankcji zajęło dużo czasu, dlatego UE rozważyła skorzystanie z globalnego systemu sankcji w zakresie praw człowieka („EU Magnitsky Act”), umożliwiającego szybsze sankcjonowanie osób za łamanie praw człowieka. Uważam, że ten instrument zdecydowanie rozszerza możliwości UE w zakresie reagowania na sytuacje kryzysowe.

Oprócz wewnętrznego kryzysu politycznego, Białoruś zmaga się z pandemią COVID-19. Katsiaryno, niedawno napisałaś artykuł badawczy na temat wpływu pandemii na konflikty we wschodnim sąsiedztwie UE. Jak porównałabyś sposób, w jaki UE i Rosja zajęły się kryzysem zdrowotnym na Białorusi?

K.L.: Choć COVID-19 był jednym z największych czynników wywołujących niezadowolenie społeczne w przededniu „wyborów” prezydenckich w 2020 roku, to po nich stał się kwestią nieco drugorzędną. Aspiracje demokratyczne są kluczowe dla Białorusinów, który pomimo represji i pandemii nadal wychodzą na ulice. Zaprzeczanie przez prezydenta Białorusi istnieniu COVID-19 zwróciło uwagę na poziomie międzynarodowym. Do tej pory nie opublikowano wiarygodnych statystyk dotyczących liczby zachorowań, a wirus nadal jest celowo rozprzestrzeniany w aresztach śledczych. Białoruscy lekarze nadal są obiektem represji politycznych [5]. Mimo to, od początku pandemii ludność Białorusi nie dała się przekonać do polityki „zaprzeczania” wirusa. Ludzie zaczęli się samoorganizować i dzisiaj są nawet samodzielni w rozwiązywaniu wielu kwestii związanych z pandemią.

W marcu 2020 roku UE opracowała pakiet wsparcia w walce z pandemią dla krajów PW. Pakiet dla Białorusi był wart 60 mln euro. Po sierpniowych „wyborach” UE stanęła jednak przed wyzwaniem dostarczenia tego wsparcia, przy jednoczesnym upewnieniu się, że nie zostanie ono nadużyte przez białoruski reżim. Podjęto decyzję o przekierowaniu go do społeczeństwa obywatelskiego. Oczywiście niestabilność polityczna i prześladowanie społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi komplikują udzielanie pomocy. Ponadto UE rozpoczęła kampanię wspierającą białoruskich pracowników służby zdrowia. Na przykład, we współpracy we Światową Organizacją Zdrowia, uruchomiła kurs szkoleniowy w zakresie opieki medycznej w kontekście COVID-19.

W marcu 2020 roku UE opracowała pakiet wsparcia w walce z pandemią dla krajów PW. Pakiet dla Białorusi wynosił 60 mln euro. Po sierpniowych „wyborach” UE stanęła jednak przed wyzwaniem dostarczenia tego wsparcia, przy jednoczesnym upewnieniu się, że nie zostanie ono nadużyte przez białoruski reżim. Podjęto decyzję o przekierowaniu go do społeczeństwa obywatelskiego. Oczywiście niestabilność polityczna i prześladowanie społeczeństwa obywatelskiego komplikują udzielanie pomocy Białorusi. Ponadto UE rozpoczęła kampanię wspierającą białoruskich pracowników służby zdrowia. Na przykład, we współpracy we Światową Organizacją Zdrowia, uruchomiła kurs szkoleniowy w zakresie opieki medycznej w kontekście COVID-19.

Z kolei Rosja, borykająca się z wewnętrznym kryzysem zdrowotnym, początkowo zajmowała w tej kwestii raczej bierne stanowisko. Chiny były bardziej aktywnym graczem w tym zakresie. Po zlekceważeniu przez Łukaszenkę kryzysu zdrowotnego, Rosja podjęła w marcu 2020 roku decyzję o zamknięciu granicy z Białorusią. Ta jednostronna decyzja wywołała gniew białoruskiego reżimu. Wiosną 2020 roku Białoruś otrzymała maseczki ochronne od Chin, wciąż jednego z głównych partnerów białoruskiego reżimu w walce z pandemią. Rosja dostarczyła testy, ale reżim białoruski skarżył się na ich niedokładność. Do tej pory Rosja i Chiny pozostają głównymi aktorami w terenie. W marcu 2021 roku Białoruś rozpoczęła szczepienia chińskimi szczepionkami Vero Cell. Również w zeszłym miesiącu, Białoruś zaczęła produkować rosyjską szczepionkę Sputnik V (do której Łukaszenka próbował nawet rościć sobie prawo własności, jako do produktu „radzieckiej” nauki).

Białoruś wkracza w ósmy miesiąc protestów wywołanych wyborami prezydenckimi w 2020 roku. Wielu protestujących, dziennikarzy, w tym Twoi przyjaciele, zostało zatrzymywanych przez reżim. Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska musiała opuścić Białoruś i obecnie mieszka na Litwie.

Jakie są szanse na demokratyczne zmiany, począwszy od nowych, wolnych i uczciwych wyborów na Białorusi, skoro część najaktywniejszych osób przebywa w więzieniu lub za granicą?

K.L.: Bardzo trudno jest przewidzieć, co się stanie na Białorusi, ponieważ wydarzenia często rozwijają się bardzo niespodziewanie. Ważne jest jednak, aby być przygotowanym na tę zmianę, aby okres przejściowy przebiegł gładko. Rzeczywiście, wiele osób, w tym prominentni działacze, opuściło kraj. Według stanu na 13 kwietnia, na Białorusi jest 354 więźniów politycznych. Jednak prześladowania działaczy politycznych nie zmieniają społecznego niezadowolenia, nawet jeśli w dużej mierze przeszło ono w swoisty „tryb podziemny”.

Ze względu na masowe represje polityczne, nie obserwujemy już manifestacji na dużą skalę, ale niezadowolenie społeczne nie zniknęło. Codziennie zatrzymuje się co najmniej kilka osób, często na bardzo absurdalnych podstawach: za czytanie białoruskich książek w środkach komunikacji miejskiej, czy za noszenie białych ubrań. Ma to na celu sianie strachu i uniemożliwienie jakichkolwiek protestów w przyszłości.

Jednak nadmierne poleganie na wojskowym aparacie bezpieczeństwa jest dość wątpliwą strategią, zwłaszcza w obliczu gwałtownie pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Nie wiadomo jednak, jak długo ta świta pozostanie lojalna wobec reżimu ani jakie inne zmiany mogą się pojawić.

Wasz kraj jest często nazywany „ostatnią dyktaturą Europy”. Jakie są perspektywy dla bardziej demokratycznej Białorusi w najbliższej przyszłości? Jakie wyzwania stoją przed Białorusią i UE, aby pogłębić współpracę?

E.M.: Ta narracja była stosowana przez cały czas istnienia niepodległej Białorusi, ale jeszcze bardziej po wyborach w 2020 roku. Obecnie podejmowanych jest wiele kroków w kierunku bardziej demokratycznej Białorusi, w szczególności przez demokratyczną opozycję, ale także przez samych obywateli Białorusi. Myślę, że głównym czynnikiem prowadzącym do demokracji są sami Białorusini. Potrzebujemy jednak silniejszego przywództwa, które zmotywuje ludzi do zmian, będzie ich wspierać i inspirować. Historia pokazała, że wielcy przywódcy są ważni dla wprowadzania prawdziwych zmian.

Zmiany demokratyczne są podstawą do silniejszej współpracy z UE. Dla obecnego rządu nie ma już szans na zacieśnianie stosunków z UE. Ale nawet przy demokratycznym rządzie, Unia i Białoruś będą musiały znaleźć sposób na rozwój swoich relacji. Z geopolitycznego punktu widzenia, Białoruś nie mogłaby nagle zdecydować się na integrację z UE, biorąc pod uwagę, że inni aktorzy regionalni mają silny interes w utrzymaniu Białorusi pod swoimi wpływami. Można jednak osiągnąć silniejsze relacje z UE.

Obecny kryzys na Białorusi zmobilizował bezprecedensową liczbę protestujących, i jak powiedziałyście, to rosnące niezadowolenie wobec reżimu stanowi już ważny krok w kierunku demokracji. Bardzo dziękuję Wam obu za odpowiedzi!


[1] Na prośbę osoby, z którą przeprowadziliśmy ten wywiad, a której zależało na zachowaniu anonimowości, publikujemy wyłącznie jej inicjały.

[2] Katsiaryna Lozka jest doktorantką w Center for EU Studies na Uniwersytecie w Gandawie i United Nations University-CRIS w Brugii. Ukończyła studia magisterskie Stosunki Międzynarodowe i Dyplomacja w Kolegium Europejskim w Brugii oraz studia magisterskie z zakresu studiów europejskich na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie przy wsparciu finansowym Funduszu Wyszehradzkiego. Jej zainteresowania badawcze obejmują politykę wschodnioeuropejską i strefy konfliktów we wschodnim sąsiedztwie UE.

[3] Wspólnoty Europejskie poprzedzały Unię Europejską.

[4] W latach 1999-2000 zaginęło wielu wybitnych białoruskich polityków i dziennikarzy (Jurij Zakarenka, Wiktar Hanczar, Anatol Krasouski i Dzmitrij Zawadzki). Zaginięcia te uważa się za motywowane politycznie. Nigdy nie przeprowadzono odpowiedniego dochodzenia w tych sprawach.

[5] Przykładowo, jeden z lekarzy uciekł z kraju w obawie przed prześladowaniami po ujawnieniu prawdziwej liczby pacjentów z wirusem COVID-19 (znacznie wyższej niż oficjalne statystyki).