W roku 2020 temat równouprawnienia jest bardzo obecny w debatach UE. Zobowiązanie Ursuli von der Leyen do „zwalczania dyskryminacji i promowania równości płci” (2020), jak również nowa Strategia na rzecz równouprawnienia płci zainicjowana przez komisarz Dalli, wydają się torować drogę do włączenia problematyki płci do głównego nurtu instytucji i polityki UE.

Kwestia równouprawnienia jest również kluczowa w dyskusji na temat roli UE jako aktora na scenie globalnej. W sierpniu ubiegłego roku Ernest Urtasun i Hannah Neumann, członkowie partii Zielonych w Parlamencie Europejskim (PE), przedstawili odważny i potrzebny raport, w którym wezwali UE do przyjęcia feministycznej polityki zagranicznej (FPZ). (Raport ten oparty jest na badaniu zleconym przez Centrum Feministycznej Polityki Zagranicznej, więcej o badaniu tutaj). Ich propozycja miała na celu postrzeganie równości płci jako integralnej części polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE.

Ten niewiążący raport ustanawia podstawy do osiągnięcia równości płci poprzez politykę zagraniczną oraz zwiększenie zarówno reprezentacji kobiet w branży, jak i dostępu do pomocy finansowej. Ich podejście uwzględnia problematykę równości płci w formułowaniu polityki zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii takich jak przemoc seksualna i przemoc ze względu na płeć w czasie konfliktów, polityka migracyjna (np. przeciwdziałanie molestowaniu i przemocy, polityka azylowa, handel ludźmi) oraz włączenie rozdziałów dotyczących równości płci do umów handlowych i inwestycyjnych z krajami trzecimi. Ponadto raport ten zwraca uwagę na potrzebę zakończenia handlu bronią, stosowania analizy konfliktów uwzględniającą problematykę płci oraz szkoleń z zakresu równości płci oraz zapewnienia parytetów wśród personelu i delegacji ESDZ.

Ale co to znaczy realizować feministyczną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa? I dlaczego jest to istotne?

Umiejscowienie FPZ poza kobiecym uniwersalizmem

Feministyczna polityka zagraniczna (FPZ) została przyjęta przez kraje tak różne, jak Szwecja, Kanada, Meksyk, a ostatnio także Hiszpania. Chociaż wszystkie te FPZ były motywowane brakiem analizy równości płci w polityce zagranicznej i potrzebą rozwiązania problemu nierówności płci, niektóre z nich, jak Szwecja, skupiły się na zwiększeniu reprezentacji kobiet w delegacjach dyplomatycznych, podczas gdy inne, jak Kanada, skoncentrowały się na równości płci w handlu i sektorze prywatnym.

Osiągnięcie powszechnej zgody co do znaczenia FPZ i polityk, które powinny się z nią wiązać jest niemal niemożliwe. Podobnie, nie istnieje żaden konkretny sposób pomiaru FPZ. Wynika to po części ze złożoności polityki zagranicznej, jak również z zakresu kwestii, które ona pokrywa, co utrudnia dojście do porozumienia co do ukierunkowania i priorytetów FPZ. Feminizmy również są niezwykle polityczne i przewidują różne drogi i cele.

Nie należy tego jednak postrzegać jako problem. Kluczowe jest raczej odejście od uniwersalności. Powinniśmy zacząć naszą pracę nad FPZ od zastanowienia się nad naszą ideą feminizmu, upewniając się, że oddala się ona od uprzywilejowanego białego feminizmu, który dominuje na zachodzie. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że FPZ stanie się ekskluzywnym klubem białych kobiet, który reprodukuje opresyjne atrybuty wobec innych kobiet.

W ten sam sposób musimy także unikać myślenia, że standardowa FPZ przełoży się na emancypacyjną politykę poprzez samo zatrudniania kobiet na wysokich stanowiska w polityce zagranicznej. W rzeczywistości, posiadanie większej liczby kobiet na wysokich stanowiskach niekoniecznie przekłada się na bardziej feministyczny i pokojowy świat.

Powinnyśmy raczej upewnić się, że polityka zagraniczna jest budowany jako odpowiedź na nierówność płci, ukierunkowana na zaangażowanie i przekształcenie historycznych i strukturalnych relacji władzy, które ją podtrzymują.

Ku przekształcaniu relacji władzy

Włączenie kobiet do polityki zagranicznej nie wystarczy, by naprawdę przekształcić i zakończyć nierówności, i grozi zawłaszczaniu feminizmu do legitymizacji hierarchicznego, nierównego i wykluczającego systemu spraw zagranicznych. FPZ powinna wyjść poza podejście polegające jedynie na reagowaniu, uznające równouprawnienie płci za narzędzie analityczne, i przyjąć podejście mające na celu przekształcenie poszczególnych warstw i struktur, które przyczyniają się do nierównego podziału władzy.

Wymaga to analizy pierwotnych przyczyn nierówności, zwrócenia uwagi na ich różne wymiary strukturalne, historyczne i instytucjonalne, poprzez analizę władzy na każdym etapie wdrażania polityki zagranicznej, nie tylko w celu zidentyfikowania struktur władzy i ograniczenia ich skutków, ale także aktywnej pracy nad ich dekonstrukcją i transformacją, biorąc pod uwagę krzyżujące się warstwy opresji.

To przejście od świadomości do transformacji jest szczególnie istotne dla podmiotów naznaczonych głęboką historią kolonialną, takich jak UE. Wymaga ono zrozumienia roli, jaką polityka zagraniczna odgrywa w utrwalaniu tych kolonialnych narracji w naszych relacjach z innymi krajami. W związku z tym FPZ powinna również przyjąć podejście autorefleksyjne, które angażuje się w sposoby, w jakie polityka zagraniczna przyczynia się do utrwalania nierówności i opresji, aby zmienić paradygmat, na którym jest zbudowana. Jeśli strategia polityki zagranicznej obejmuje handel bronią z krajami, które łamią prawa kobiet i osób LGBT+, jak możemy przypuszczać, że będzie ona popierać feminizm?

FPZ musi być przekrojowa

FPZ musi być zbudowana w sposób przekrojowy. Musi dostrzegać przecięcie płci z innymi strukturami opresji, takimi jak rasa, seksualność, klasa, kastowość, niepełnosprawność, koloryt czy narodowość. Ale przyjęcie perspektywy przekrojowej nie oznacza tylko zróżnicowania reprezentacji. Intersekcjonalność powinna identyfikować sposób, w jaki różne warstwy relacji władzy i struktur działają jednocześnie, tworząc systemy dominacji i nierówności na różnych poziomach strukturalnych, indywidualnych, historycznych i instytucjonalnych. Powinna je demontować i przeformułowywać w bardziej demokratyczne i egalitarne systemy.

Włączenie przekrojowości jako metodologii, ale także jako narzędzia transformacji, wymaga umieszczenia lokalnej wiedzy, współprzewodnictwa uciśnionych i dekolonialnych epistemologii w centrum polityki zagranicznej. Musi przyjąć holistyczne podejście, które rozszerza zakres polityki zagranicznej, aby zrozumieć powiązania między kwestiami, które mogą na pierwszy rzut oka wydawać się niepowiązane, ale które muszą być rozpatrywane jako całość (takie jak prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, migracja i bezpieczeństwo).

Matryca współzależności

Istotą FPZ powinno być uznanie, że wszyscy potrzebujemy się nawzajem, a także naszych środowisk, aby przetrwać. Dlatego FPZ powinna być oparta na współpracy, wspólnocie i współzależności, a nie na konkurencji.

Ostatecznie, przyjęcie wspólnotowego podejścia do FPZ powinno zlikwidować podział na silnych i słabych. Jest to szczególnie istotne w polityce bezpieczeństwa międzynarodowego i pomocy humanitarnej. W tych dziedzinach zazwyczaj mamy do czynienia z narracją, według której grupy bezbronne (i bezsilne) potrzebują zbawiciela (posiadającego władzę), aby być chronionymi i wzmocnionymi, aby przekroczyć tę bezbronność i prowadzić godne życie. W konsekwencji to, co może wydawać się zapewnieniem bezpieczeństwa lub upodmiotowienia, może skończyć się stworzeniem dalszej zależności i nierówności.

Nie oznacza to, że nie ma potrzeby reagowania na łamanie praw człowieka lub brak bezpieczeństwa w oparciu o kwestie płci. Jest to absolutnie konieczne. Jednakże, FPZ nie powinna ograniczać się do zrozumienia, że kobiety są bardziej narażone na skutki międzynarodowego konfliktu lub są ofiarami handlu seksualnego, a zatem potrzebują specjalnych procesów, aby ubiegać się o azyl (co jest prawdą!). Chodzi także o uznanie, że siła feminizmu polega na tworzeniu innej rzeczywistości, w której granice nie są regulowane tak jak obecnie, w której procesy azylowe nie trwają latami oraz w której istnieje dostęp do praw i bezpieczeństwa w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego bez względu na status ekonomiczny.

Poza sferą władzy

Feministyczna polityka zagraniczna musi dążyć do przekształcenia opresyjnych struktur władzy, aby zbudować bardziej równy i sprawiedliwy świat dla wszystkich. Jej polityka powinna mieć na celu nie tylko ochronę kobiet lub umożliwienie im wejścia do sfery władzy, ale także zmianę sposobu, w jaki ścieżki prowadzące do władzy są budowane, a nawet ich całkowitą dekonstrukcję.

W pierwszych raportach Parlamentu Europejskiego możemy dostrzec pierwsze kroki w kierunku FPZ. Teraz musimy tylko naciskać, by uczynić je jeszcze bardziej feministycznymi: bardziej ekologicznymi, antyrasistowskimi, demokratycznymi, bardziej unierunkowanymi na równość, na współzależność, która leży u podstaw naszego istnienia i powinna leżeć również u podstaw naszej polityki zagranicznej.