Francuscy Zieloni wygrywają w największych miastach, a socjaliści miażdżą konkurencję w Paryżu i wykazują oznaki ożywienia politycznego. Dobry wynik notują również Republikanie, którzy przejmują władzę w większości średnich i mniejszych miast, słabo wypada natomiast La République en Marche Emmanuela Macrona. Frekwencja, najniższa w historii, sięga zaledwie 41,6 procent.

Po paraliżu, jaki dotknął Europę w związku z wynikającą z pandemii COVID-19 kwarantanną, nadszedł czas na powrót szału wyborczego. We Francji, 28 czerwca, wreszcie doczekano się drugiej tury wyborów samorządowych.

Dane dotyczące frekwencji skłaniają do refleksji. Zagłosowało zaledwie 41,6% społeczeństwa posiadającego prawo głosu, co przekłada się na najniższą frekwencję w historii V-tej Republiki. Dla porównania, w 2014 roku, w drugiej turze wyborów samorządowych frekwencja wyniosła 63,55%.

Strach przed pandemią i atmosfera ogólnej niepewności miały zapewne spory wpływ na decyzję Francuzów o powstrzymaniu się od głosowania, lecz szukając powodów niskiej frekwencji należy również wziąć pod uwagę ogólnie niski poziom zaufania wobec francuskich instytucji demokratycznych.

Ci, którzy jednak zdecydowali się oddać głos, wysłali jasny sygnał polityczny, nie tylko do francuskich rządzących.

Europa i ekologia: panie i panowie, francuscy Zieloni!

Podobnie jak po ostatnich wyborach europejskich, najważniejszą informacją jest sukces Zielonych. Partia Europa Ekologia – Zieloni (fr. Europe Écologie-Les Verts, EÉLV), nie tylko utrzymała władzę w Grenoble, lecz również przejęła władzę w innych ważnych miastach, takich jak Lyon, Bordeaux, Strasburg, Poitiers, Besançon, Annecy i Tours. W Marsylii natomiast okazała się częścią zwycięskiej koalicji utworzonej m.in. z socjalistami.

Zielona droga działa, nie jest odosobnionym wydarzeniem, ale ruchem, który zmienia politykę w Europie”, ogłosiła dla Euractiv Italia Melanie Vogel, członkini rady federalnej EÉLV i ważna postać Europejskiej Partii Zielonych. Zwycięstwa w tak dużych miastach ukazują ewolucję wrażliwości politycznej, mimo że podstawą sukcesu EÉLV nie były personalia, lecz siła programu politycznego.

Największym sukcesem, według Melanie Vogel, jest fakt, iż wszystkie inne partie musiały konstruować swój program odwołując się do postulatów Zielonych. Nawet tam, gdzie partia wystąpiła w koalicji z socjalistami, program polityczny nie podlegał dyskusjom ani kompromisom. „Tam, gdzie było to konieczne, osiągaliśmy kompromisy, ale w zakresie terminologii, a nie naszych celów, idei i wartości”, bo, jak mówi Vogel, „te są niezmienne”. Takie podejście ma również znaleźć zastosowanie w przypadku potencjalnych porozumień politycznych na szczeblu krajowym.

Rzeczywiście, wielu zastanawia się, jaki wpływ „zielona fala” może mieć na francuską politykę w ujęciu ogólnokrajowym. Najczęściej omawianym scenariuszem jest możliwa nowa koalicja centrolewicowa z Partią Socjalistyczną (PS), jednocześnie odrzuca się możliwość zawarcia jakiegokolwiek porozumienia z La Republique En Marche prezydenta Emmanuela Macrona.

Ten ostatni jest w istocie oskarżany o zajmowanie przeczących sobie stanowisk i, przede wszystkim, o zbudowanie swojego własnego wizerunku na tezach przeczących rzeczywistości. Według Melanie Vogel, istnieje rozbieżność między wizerunkiem En Marche w niektórych państwach europejskich, a tym, co ugrupowanie prezentuje na arenie krajowej.

Dla niektórych to europejski Justin Trudeau, zainteresowany walką ze zmianami klimatu, lecz patrząc na fakty, trudno stwierdzić, by rząd robił cokolwiek w tej sferze”, zarzuca przedstawicielka EÉLV.

Macrona skrytykowano również za nadmierny personalizm: był w stanie stworzyć partię, która zadziałała pozytywnie na jego wizerunek, ale nie udało mu się zakorzenić siły swojej partii na francuskiej scenie politycznej. Co więcej, jak podkreśla Vogel, En Marche przy okazji wyborów samorządowych wolała opowiedzieć się po stronie sił prawicowych, dalekich od wyznawania idei walki ze zmianami klimatu.

Nawet w stosunku do Unii Europejskiej EÉLV wydaje się mieć konkretne postulaty. „Nie chcemy, by Europa stała się wielką Francją”, zapowiada Melanie Vogel. „Popieramy potrzebę stworzenia federacji europejskiej. Potrzebujemy struktury instytucjonalnej, która pozwoli nam szanować interesy europejskie, ale także regionalne i lokalne. Zieloni to federaliści – nie tylko na szczeblu europejskim, ale i w polityce wewnętrznej”, zaznacza polityczka. EÉLV jest wobec tego również za regionalizacją w polityce francuskiej i przeciw jakiejkolwiek formie centralizacji władzy, bo, jak stanowczo podkreśla, „centralizacja to hamulec dla zmian”.

Powrót socjalistów

Po kilku porażkach wyborczych w ostatnich latach, Partia Socjalistyczna (PS) również ma powody do radości. Socjaliści wygrali w Paryżu, gdzie Anne Hidalgo została wybrana na drugą kadencję przez ponad 50% głosujących, a ponadto zachowali władzę w kilku ważnych miastach, takich jak Rennes, Nantes, Brest, Le Mans, Lille i Rouen. Przejęli również dotychczas rządzone przez prawicę Montpellier, Nancy, Morlaix, Laval, Quimper, Saint-Brieuc i Clermont-Ferrand.

Zwycięską kartą dla socjalistów w wielu miastach była koalicja z EÉLV oraz, przede wszystkim w dużych ośrodkach, obietnica walki z degeneracją klimatyczną oraz postulaty socjalne. W istocie, po tych wyborach, dziesięć z jedenastu największych francuskich miast będzie rządzone przez burmistrza wywodzącego się albo z Zielonych, albo z socjalistów, wspieranego w dużej części przypadków przez koalicję EÉLV-PS.

Znalezienie wspólnego języka z Zielonymi nie zawsze było możliwe i oczywiście nie może być wzięte za pewnik”, ostrzega Celine Geissmann, nowo wybrana członkini rady miejskiej Strasburga z ramienia PS. „Jednak jeśli socjaliści i Zieloni wystartują w jednej drużynie do wyborów prezydenckich, możemy mieć sporą szansę na zwycięstwo”.

Rekonstrukcja prawicy: Macron szuka drogi ratunku

Również Republikanie, główna partia po stronie centroprawicowej, mogą być zadowoleni z wyniku. Co prawda stracili władzę w dwóch dużych ośrodkach (Marsylia i Bordeaux), zwyciężyli jednak w ponad połowie miast o liczbie ludności wyższej niż 9 tys. mieszkańców.

Uwzględniając lokalną specyfikę, wydaje się, że ponownie uskutecznił się wzorzec, w którym centrolewica jest silniejsza w dużych ośrodkach, a prawica w średnich i małych.

Nie należy zignorować również sukcesu Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, które zwyciężyło w Perpignan w zachodnich Pirenejach. Nigdy dotąd partia Le Pen nie wygrała w tak dużym mieście (120 tys. mieszkańców).

Niewątpliwie zły wynik zanotowała En Marche. Partia prezydenta Macrona nie wygrała w żadnym dużym mieście i może odczuwać zagrożenie z wielu frontów. Jest bardzo prawdopodobne, że prezydent ucieknie się do przetasowań w rządzie, co zapewne będzie tematem dyskusji w najbliższych dniach.

Pierwszym ważnym wydarzeniem, po ogłoszeniu wyników wyborów, było jednak spotkanie w Pałacu Elizejskim reprezentantów obywatelskiej konwencji klimatycznej. Okazało się więc, że walka ze zmianami klimatu jest politycznym punktem, w którym prezydent chce dążyć do odzyskania utraconego gruntu, szczególnie z rąk sił centrolewicowych.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz