Grupa Wyszehradzka, nieformalne stowarzyszenie wewnątrz UE skupiające Węgry, Polskę, Czechy oraz Słowację, świętowała w lutym swoją 30. rocznicę. Jest to okazja, aby przyjrzeć się ewolucji tego partnerstwa, które zawiązano pierwotnie w celu promowania integracji owych krajów byłego bloku wschodniego w ramach struktur UE i NATO – jakie wnioski możemy wyciągnąć 30 lat później z funkcjonowania Grupy Wyszehradzkiej? Czy udaje się jej realizować jeden wspólny projekt i dążyć do osiągania wspólnych celów? Po Brexicie, czy cztery państwa owej grupy narzucą ton Unii Europejskiej, czy wręcz przeciwnie, staną się w niej nowymi malkontentami?

Geneza Grupy Wyszehradzkiej: koniec komunizmu i integracja europejskiej

Nazwa grupy odnosi się do spotkania królów Czech, Polski oraz Węgier w 1335 r. w węgierskim mieście Wyszehrad: trzej monarchowie zawarli wówczas sojusz wymierzony w dynastię Habsburgów oraz postanowili o utworzeniu nowych szlaków handlowych w Europie.

To właśnie tej historii Grupa Wyszehradzka zawdzięcza swą nazwę. W momencie utworzenia, 15 lutego 1991 r., grupa jednoczyła jedynie trzy państwa: Węgry, Polskę oraz Czechosłowację. Grupa powiększyła się do czterech członków, gdy w 1993 r. Czechosłowacja uległa podziałowi na Czechy i Słowację. W owym czasie, gdy utworzono Grupę, celem państw była wzajemna pomoc w kontekście starań o członkostwo w NATO i UE oraz w następstwie rozpadu ZSRR i obalenia komunizmu.

Pewne zmiany po wstąpieniu do UE

Od czasu, gdy osiągnięto początkowe cele, jakim było przystąpienie Polski, Węgier, Czech oraz Słowacji do NATO w 1999 r., a następnie UE w 2004 r., Grupa zaczęła mieć problemy ze znalezieniem dalszego sensu do działania. Współpraca między czterema państwami jest mało zinstytucjonalizowana i opiera się w głównej mierze na regularnych spotkaniach. Niemniej jednak Grupa Wyszehradzka ma na swoim koncie kilka mało znanych osiągnięć, w szczególności projekty współpracy transgranicznej. Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki, uruchomiony w 2000 roku, wspiera projekty w dziedzinie edukacji, kultury czy nauki, a także finansuje organizacje pozarządowe czy stypendia na wymiany zagraniczne.
Państwa wyszehradzkie są przede wszystkim zaangażowane w politykę zagraniczną Unii Europejskiej, a w szczególności europejską politykę sąsiedztwa, np. Partnerstwo Wschodnie – które jest jednak inicjatywą polsko-szwedzką i nie wywodzi się z samej grupy. Partnerstwo Wschodnie, utworzone w 2009 r., ma za cel wzmocnienie stowarzyszenia politycznego i integracji gospodarczej krajów Europy Wschodniej i Kaukazu: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy. W szczególności państwa Grupy zaangażowały się, każde na różnym poziomie, we współpracę z organizacjami pozarządowymi. Celem było wykorzystanie przez państwa Grupy Wyszehradzkiej swojej pozycji i doświadczenia przemian demokratycznych i liberalnych.

W ten sposób Grupa znalazła się w centrum inicjatywy Trójmorza, zapoczątkowanej w 2016 roku przy udziale 12 krajów europejskich (Grupa Wyszehradzka, Litwa, Estonia, Łotwa, Austria, Słowenia, Chorwacja, Rumunia, Bułgaria) położonych między Morzem Adriatyckim, Morzem Bałtyckim i Morzem Czarnym. Inicjatywa wywodząca się z Polski i Chorwacji miała na celu zacieśnienie współpracy gospodarczej i energetycznej na osi Północ-Południe w Europie. Pod względem energetycznym chodzi przede wszystkim o zmniejszenie zależności tych krajów od Rosji.

Jednak Grupa Wyszehradzka nie ma silnej pozycji względem Rosji. Antyrosyjskie motywacje początków Wyszehradu i epoki postkomunistycznej stopniowo zanikały: państwa pozostają uzależnione od Rosji w zakresie gazu – stąd integracja grupy wokół europejskiego projektu gazociągu północ-południe. Węgry utrzymują serdeczne stosunki ze swoim rosyjskim sąsiadem, a zwłaszcza ich premier Viktor Orbán, który w środku kryzysu na Ukrainie w 2015 roku gościł u siebie Putina. Spośród czterech krajów Polska jest tym, który najdłużej postrzega Rosję jako zagrożenie – polski rząd był bardzo rozczarowany polityką Baracka Obamy w tej dziedzinie, w szczególności rezygnacją z projektu zainstalowania w Polsce tarczy antyrakietowej. Lecz to także zmieniło się w ostatnich latach wraz z dojściem do władzy Andrzeja Dudy i późniejszym zbliżeniem z rosyjskim rządem.

W 2016 roku utworzono Wyszehradzką Grupę Bojową na czele z Polską, inicjatywę wyraźnie inspirowaną polityką amerykańską i poszukiwaniem gwarancji wobec Rosji. Grupy bojowe, czy też europejskie grupy taktyczne, związane z Europejską Polityką Bezpieczeństwa i Obrony, są tworzone w celu wzmacniania zdolności UE do przeprowadzania interwencji wojskowych i promowania współpracy między państwami członkowskimi, przy jednoczesnym pominięciu trudności współpracy wojskowej między 27 państwami.

Od kryzysu migracyjnego do artykułu 7: nowa „dysydencka” linia Grupy Wyszehradzkiej

Od 2015 roku Grupa Wyszehradzka zjednoczyła się, tworząc front antyimigracyjny w UE. Państwa łączy zdecydowane i suwerennościowe postrzeganie kwestii granic. We wspólnej deklaracji z 15 lutego 2016 r. Grupa zwraca uwagę na kwestię ochrony granic i ograniczenia przepływów migracyjnych. W 2018 roku Grupa zbojkotowała mini-szczyt europejski na temat kryzysu migracyjnego i sprzeciwiła się stanowczo systemowi relokacji uchodźców na terenie UE i polityce kwotowej. Od tamtego czasu dwa z czterech państw Grupy Wyszehradzkiej, Polska i Węgry, są coraz częściej postrzegane jako „enfants terribles” w UE: instytucje europejskie niepokoi naruszanie wartości UE, w szczególności poprzez węgierskie ataki na wolność słowa, na prawa mniejszości i uchodźców, a także ze względu na kontrowersyjną reformę polskiego wymiaru sprawiedliwości, zagrażającą niezawisłości sądownictwa i praworządności w Polsce. Komisja Europejska po raz pierwszy uruchomiła procedurę na podstawie art. 7 TUE wobec Polski w grudniu 2017 r., a następnie wobec Węgier, która pozwala na nałożenie sankcji na państwo naruszające wartości UE.
Trudno się zatem dziwić, że to właśnie te dwa państwa w 2020 r. sprzeciwiały się regule, aby fundusze europejskie z budżetu na lata 2021-2027 oraz plan odbudowy po Covid-19, były uzależnione od poszanowania praworządności – co nie dziwi, gdyż dotyczy ich bezpośrednio. O ile Czechy i Słowacja nie skorzystały z prawa weta, to wszystkie cztery państwa wyszehradzkie odniosły się sceptycznie co do planu odbudowy: czeski premier Andrej Babis wyraził wątpliwości co do tego, jakoby owy plan był „sprawiedliwy”. Podkreślił również, że „najbiedniejsze kraje nie powinny ponosić kosztów krajów najbogatszych”, a kraje, które lepiej poradziły sobie z kryzysem koronawirusa, są bardziej poszkodowane finansowo, opinię tę podziela też słowacki premier Igor Matovic.

Wreszcie niektórzy członkowie Grupy Wyszehradzkiej po raz kolejny wyłamali się z polityki unijnej, zamawiając szczepionki z Rosji i Chin w ramach szczepień przeciwko koronawirusowi, tłumacząc to opóźnieniami w dostawach szczepionek z europejskiej puli. Polityka zagraniczna Grupy Wyszehradzkiej jest ponadto obiektem troski ze strony Europy: szczególny niepokój budzą Węgry, Viktor Orban kilkakrotnie spotykał się z Władimirem Putinem twarzą w twarz i prowadzi politykę współpracy z rosyjskimi bankami inwestycyjnymi. Ponadto, Węgry współpracują także z Chinami – Węgry niedawno zagłosowały za utajnieniem szczegółów umowy zawartej z Pekinem na finansowanie linii kolejowej łączącej Budapeszt z Belgradem. Za to już wszystkie kraje wyszehradzkie uczestniczą, poprzez format 17 + 1, w chińskim „Nowym Jedwabnym Szlaku”, megaprojekcie inwestycyjno-gospodarczym, budząc obawy przed formą chińskiej ingerencji w Europie.

Jakie podziały wewnątrz Grupy ?

Czy jednak Grupa Wyszehradzka rzeczywiście tworzy zwartą grupę o wspólnych interesach? Pewne linie podziału istnieją i stają się coraz widoczniejsze. Z punktu widzenia modelu politycznego kraje o rządach nacjonalistycznych idących w kierunku autorytarnych tendencji i „nieliberalnej demokracji”, Polska Jarosława Kaczyńskiego i Węgry Viktora Orbana, są w kontrze do Słowacji Igora Matovicia czy Czech Milosa Zemana, obu państw o socjaldemokratycznych tendencjach – co nie oznacza, że solidarności już nie ma. Milos Zeman wyraził swoje poparcie dla Polski i Węgier z okazji 30-lecia ugrupowania i oświadczył, że te dwa kraje były przedmiotem „bezpodstawnych ataków”. Faktem jest jednak, że dwaj słowaccy ministrowie, ministra sprawiedliwości Mária Kolíková i minister spraw zagranicznych zdystansowali się od propozycji Węgier, aby zbadać temat „niejasności narosłych wokół pojęcia praworządności” w ramach V4.

Co więcej, kraje te nie tworzą jednolitej pod względem interesów całości. Na przykład Słowacja, w przeciwieństwie do pozostałych trójki, przyjęła euro, co może być istotną różnicą w momencie ewentualnej reformy strefy euro. Kraje mają również rozbieżne interesy w rolnictwie. Według Lukáša Macka, współpracownika naukowego Instytutu Jacquesa Delorsa i dyrektora Sciences Po Dijon, linia czesko-słowacka polega na „staraniu się uniknięcia bycia skojarzonym i mocnego odcięcia się od tego, co dzieje się na Węgrzech i w Polsce, nie wchodzeniu w dyskurs kulturowej i konserwatywnej wojny między Europą Środkową a resztą Unii przy zachowaniu formy środkowoeuropejskiej solidarności i wykorzystywaniu tego sojuszu, kiedy im to odpowiada”.

30 lat później bilans Wyszehradu wydają się niejednoznaczny, ale nie całkowicie negatywny. Współpraca między krajami Europy Środkowej nie jest pozbawiona sensu, nawet jeśli państwa te nie mają ekonomicznej przewagi, by razem przeciwstawić się krajom takim jak Niemcy, Francja czy państwom Beneluxu, nawet po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. Wbrew niektórym przewidywaniom jest również mało prawdopodobne, że jako państwa wyszehradzkie jako następne wyjdą z Unii, gdyż w dużej mierze są one beneficjentami unijnych dotacji, a dodatkowo Słowacja jest członkiem strefy euro. Niemniej jednak oznacza to, że UE będzie musiała porozumieć się w Grupą Wyszehradzką w nadchodzących latach, wystawiając na próbę kwestie suwerenności, liberalizmu i praworządności w Unii Europejskiej.